Park linowy dla kotecka :)

Już jest! Po dłuugim czasie, wielu trudach i bojach o przyspieszenie prac, park linowy wisi na ścianie. Prace rozpoczęły się, gdy Oxinek był dużo mniejszy, niestety mężczyźnie nie można co miesiąc przypominać, że ma dokończyć to, co obiecał... dzielnie wytrzymałam pół roku, marudząc tylko troszeczkę, ale wczoraj, zupełnie niespodziewanie, bez planu, moje założenia zostały zrealizowane!!! Nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. Oxymoron też nie, na początku półeczki go stresowały, teraz stają się bazą wypadową na głośniki, co raczej nie wywołuje uśmiechu na twarzy męża... to, co z nich wyziera, to raczej żądza mordu w przypadku uszkodzenia Jego cudownych dystrybutorów dźwięku :)
Park linowy zrobiliśmy sami, od desek zaczęliśmy, sznurek też się przydał, wiertarka i dużo, dużo cierpliwości. Drewno tylko zaolejowałam, zwykłym olejem do drewna za parę złotych w markecie budowlanym. A oto etapy prac:
Deski oszlifowane, do kupienia w każdym markecie, kupiliśmy długie i docięliśmy na potrzebne nam fragmenty, docierając nowe krawędzie papierem ściernym

Sznurek biały i taker wraz z zszywkami :) Do tego jeszcze jedną deskę owinęłam szarym sznurkiem w ramach drapaka

Kolejny etap- wiercenie otworów pod sznurek, trochę zabawy z tym było :) i szlifowania





A to już na ścianie, nad legowiskiem Blanci :)

Zabawa sznureczkami :) specjalnie zostawiłam węzełki do gryzienia





Wygląda to całkiem fajnie, a ile dumy z własnej pracy :) Człowiek się cieszy, jakby co najmniej to zmieniało bieg historii, hi hi.... a tu tylko małe wykorzystanie ściany w wersji dla kota- króla domu :)
Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego :)
Szczęśliwa posiadaczka parku linowego dla kota :D

Popularne posty z tego bloga

Roczek kota i wariacje na temat łazienki :)

Powrót do Małego Księcia