A miało być tak pięknie, czyli zmiana wakacyjnych planów- czego się nie robi dla własnego psa

Wszystko zaczęło się od poszukiwania wczasów idealnych, na które możemy pojechać z naszą niemałą psinką. Golden Retriever nasz kochany jest może i nie największy, bo to w końcu suczka, ale jednak, podczas przeglądu ofert ujrzałam, że wiele hoteli i ośrodków przyjmuje psy, ale do 5 kg :)
Nie mieścimy się w tym przedziale, więc postanowiliśmy "sprzedać" Blancię na cztery dni i sami pojechać pod Paryż.Chciałam pokazać całej(no dobrze, prawie całej :)) rodzince, jak można fajnie razem spędzić czas, poznawać nowe miejsca, zdobywać doświadczenia i ćwiczyć możliwości porozumiewania się na migi :)
Sama już tam byłam, w ramach pracy, ale to nie to samo, co możliwość wspólnego, rodzinnego wypoczynku. Wartość- bezcenna :)
Jupi!!!!!

I tak co godzinę wieża rozbłyska milionami światełek


Zamek Disneyland, najwyższa wieża


Kraina Alicji :)

Niestety, chyba nasza najmłodsza członkini, nie zaakceptowała pomysłu pozostania bez nas w domu, gdyż cały plan wypoczynkowy się zawalił... no cóż, może siedziała psiucha w legowisku, słuchała naszych planów i myślała, żeby tylko nam nie wyszło :D
Pewnie doszła do wniosku, że plażę ładną mamy, urlop zaklepany w pracy, to większy pożytek będzie, jak nas wybiega w drodze nad morze ;P
Może przynajmniej poprawię swoją kondycję :)
Jakiś plus na pewno się znajdzie, pies na pewno jest zadowolony. I szczęśliwy.
A tak zmieniając temat- nasza goldenka znów zrobiła się wybredna na jedzenie- już nawet łososiowa karma z Pro Plan nie robi na niej wrażenia, potrafi odejść od pełnej miski, patrząc na nas z wyrzutem... dla abstrakcji dodam, że ugotowany na wodzie, bez dodatków ryż wrąbie, aż za miską będzie jeździć. A inni właściciele psów powtarzali, że golden retriever zjada wszystko i wszędzie... nasza stanowi wybitny wyjątek :)
Pozdrawiam serdecznie
Ania

Popularne posty z tego bloga

Powrót do Małego Księcia

Roczek kota i wariacje na temat łazienki :)

Czytelnia...